top of page

Piotr Gajda – pięć wierszy

  • Mirek Drabczyk
  • 28 gru 2025
  • 2 minut(y) czytania


Nieoczekiwana zmiana miejsc

Teraz też spadam. Jak Lucyfer z wysokości. 
Chciałem przewietrzyć duszny pokój, otworzyć 

na oścież okno i wypadłem z jego ram. Sufit, 
szkło, zapisany papier szeleści jak samolocik,

który opadł już na ziemię i zamieciono go na kupkę 
liści. Człowiek – nie, winnych jest więcej – ludzkość 

obowiązuje inny punkt ciężkości. Raczej krawędź 
niż środek. Raczej twarde lądowanie, korkociąg sekundę 

przed. Świat pod ciężarem nieba powinien mieć 
solidniejsze podstawy. Stolarz swój fach w małym palcu. 

Nawet gdy go sobie odmrozi. Zimno wokół? Na hebel. 
U Hegla bogowie przejawiają się jako maszyneria rozsądku. 

Tymczasem czarnoksięstwo, jeżeli odnalazł się ten, 
który spadł i do góry poleciał.


Swordfishtrombones

Kiedy tylko wystąpi jakieś zagrożenie, jaszczurka,
by ujść z życiem, odrzuca ogon, na którym uwagę 

skupia drapieżnik. Siedzę w ciemnościach, w mieszkaniu
należącym do ludzi, którzy wczoraj w nim zmarli.
Wyobrażam sobie, że słowo logos, gdyby znalazło się 

w podobnej sytuacji, co przywołany gad, odrzuciłoby 
literę s i odtąd funkcjonowało jako logo. To trochę

emblematyczne, nieprawdaż? Że ci, którzy przyjdą 
po nasze ciała, zastaną tylko niewyraźne widma
w pokoju gościnnym i odetchną z ulgą, pozbywszy się 

myśli o znoszeniu po schodach ich przygniatającego 
ciężaru, a para będzie im buchać ust. Co stanie się

z porzuconym ogonem? Otrzyma życie po życiu
i rozbuchany jak język będzie się uwijał w ludzkim narzeczu: 
„W domu nieustannie buchał nieznośny żar od pieców”.

„Z wielkich czarnych głośników w kątach pomalowanego
na czarno pomieszczenia buchało tureckie techno.” 

„Tylne światła w samochodach, buchający płomień rafinerii”. 
„Z ust bucha jej para, bo jest zimno, a ona zostawiła 
płaszcz w Pałacu Dożów”. „Sypiący śnieg zamaskuje 

dym buchający z czterech tysięcy wolnopalnych lontów”,
„Martwe dzieci gapiły się na niego, a dym buchał z ich mózgów”.


Elegancka poezja w łańcuchu pokarmowym

Tamten człowiek, tak piękny i elegancki, że mucha nie siada.
Ten plugawy poeta, na którego skórze muchy szukają soli.


Salut-Apollo

Co zawisło w powietrzu, to i na języku, słowo 
ostateczne, po którym nie ma już odwrotu od tego, 
co razem z nim wybrzmiało. To jak popełnienie 
faux-pas w mieszaninie gazów i aerozoli, żeby się mógł 

zawiązać układ  soli morskiej, sadzy, płynów mineralnych 
i smogu. By nastał nowy klimat, w którym życie równikowe 
będzie oznaczało szusowanie po krawędzi ostrza 
krojącego galaretę ściętą azotem, tlenem, argonem, 

gazami szlachetnymi, tlenkiem węgla i pary. 
Każdemu jego kawałek według uznania, z lekceważeniem 
podstawowych potrzeb. Co muszą wiedzieć o naturze 
i właściwościach substancji? Tylko to, że wściekle ciśnięty 

przez nich kamień zawiśnie w biosferze jak łza na rzęsie  
(a to już jest fizyka), stąd fizyczność świata, ich fizyczność, 
symbolizuje udaremniony zamach ręki gotowej do rzutu, 
by w nieskończoność wykonywała salut rzymski.


Gnijący kochankowie

Kupiłbym ci kwiaty, gdybyśmy nie byli w rozkładzie.
Lecz to odświeżacz powietrza ma najsłodszy bukiet.



Piotr Gajda (ur. 1966) – autor książek poetyckich: Hostel (2008), Zwłoka (2010), Demoludy (2013), Golem (2014), Śruba Archimedesa (2016), To bruk (2018), Człowiek z halabardą (2020), Wiązania wodorowe (2021), O włos (2022), Goliat zwycięzca (2023), Małpa apokalipsa (2024), Biuro straceń (2025) oraz Radio Bla Bla (2025). Współpracownik Kwartalników Literacko-Artystycznych „Arterie” (2007-2022) oraz „Afront” (2017-2024). Od 2025 roku w redakcji „Tygla Kultury”. Jego wiersze przetłumaczono na języki: niemiecki, rumuński i bułgarski.


     Redakcja:  Krzysztof Śliwka,  Mirosław Drabczyk
                        Ilustracje:  Paweł Król 

  • Facebook
  • Instagram
bottom of page