top of page

Jukka Male – coraz gorsze wojny
































W każdej wojnie jest jej pierwsza ofiara,
która ginie a na jej końcu także ostatni, który ma zostać zabity.
Nikt nie wie, czy lepiej było zostać zabitym
jako pierwszy lub ostatni.
Śmierć oznacza koniec świata jednostki ale jednocześnie istnieje też życie podczas wojny.

W byłej Jugosławii to nie była jedna wojna. Sfotografowałem wszystkie grupy etniczne, które walczyły ze sobą jako odrębne grupy. Każda z nich doświadczyła bycia ofiarą.


Coraz gorsze wojny To są zdjęcia wojen z różnych perspektyw. Bośniacy, Chorwaci, Albańczycy z Kosowa i Serbowie – ich ranione przez wojnę. Wszyscy oni mieli własne zdanie na temat wojny. Podobne, ale też bardzo inne.
Żyliśmy długo w czasach, gdy większość obywateli Europy nie mieli bezpośredniego doświadczenia wojny. Kiedy na Bałkanach wybuchła przemoc, wojna była dla nas czymś nowym.
Zorganizowaną wrogość trudno zrozumieć. Chociaż wydarzenia związane z wojnami są złożone pod względem kompleksowego tła, są proste pod względem przemocy. W stanie wojny społeczeństwo walczy z taką moralnością, którą samo wytworzyło. Powinniśmy zatem umieć przeciwstawić się wojnie i jednocześnie zaakceptować jej agresywny charakter.
Nasiona wojny ukryte są w pokoju. Uczy się nas, że obecność armii jest czymś zupełnie naturalnym. Każde państwo dąży do utrzymania swojej potęgi militarnej. Jest to sposób państwa na zaistnienie na arenie międzynarodowej. Choć ideologie mają charakter duchowy, niepowodzenia zamieniają je w trupy.
Gdy ostatnie tysiąclecie dobiegało końca, europejska idylla została zniszczona, gdy w państwie federalnym Jugosławii wybuchła przemoc. Struktura żelaznej kurtyny nie została w pełni poznana. Dawne „państwo partyzanckie” zostało podzielone na sfery narodowych lub religijnych interesów, które początkowo miały na celu zwiększenie swojej władzy wobec władzy centralnej.
Negocjacje między nimi zakończyły się niepowodzeniem i grupa państw, deklarując niepodległość na swój własny sposób, zaczęła określać swoje wzajemne stosunki za pomocą siły. Słowenii stosunkowo łatwo udało się odłączyć od Jugosławii. Spór między Chorwacją a Serbią przerodził się w pełną wojnę o prawa do obszarów zasiedlonych przez obie grupy etniczne. W Bośni i Hercegowinie podobny podział miał miejsce z udziałem muzułmanów, Chorwatów i Serbów. W Kosowie ludność albańską i serbską nie łączyło nic więcej poza wspólnym położeniem geograficznym.
Z politycznego punktu widzenia sytuacja przerodziła się w teatr wojny, którego ostatnim aktem, była kampania bombowa prowadzona przez NATO, kontrolowane przez Amerykanów, przeciwko macierzystemu państwu, Jugosławii, której celem było położyć kres przemocy, która trwała już zbyt długo. Można było całkiem uniknąć bałkańskiej tragedii ostatniej dekady. Decyzje podejmowali jednak ludzie. Zarówno na Bałkanach, jak i w miejscach mających wpływy w regionie zapadały złe oceny polityczne. Ściana między tym, co się wydarzy, a tym, czego nie ma i nie będzie, jest cienką.

Jedna tragedia następowała po drugiej i narastała, jak gdyby żadna interwencja nie była możliwa. Różnice etniczne początkowo zyskiwały na znaczeniu jako środek zdobycia lub utrzymania władzy, jednak później ich znaczenie zmieniło się w taki sposób, że definiowało cały obraz konfliktu.
Wielu postrzega problemy zniszczonej Jugosławii jako problemy lokalne. Bałkany są odbiciem ich przeszłości. Sprowadzili na siebie mit, według którego co drugie pokolenie musi mieć swoją wojnę. Przemoc wydaje się odległa, dopóki nie jest blisko, tak jak miało to miejsce w Sarajewie, gdy w Chorwacji szalała wojna. Później wojna dotarła także do Sarajewa, podobnie jak do wielu regionów upadającego państwa federalnego.
Wiele lat wojny przyniosło Bałkanom niewypowiedzianą nędzę: ćwierć miliona zabitych, niezliczona liczba rannych, zniszczony przemysł i infrastruktura, a ludność wypędzona. Zubożone gospodarki i panująca w nich nieokiełznana korupcja tworzą wizje przyszłości równie ponure jak gospodarki, które je definiują. Problemy trwają do dzisiejszego dnia.
Żaden naród nie jest odrębnością, nawet jeśli, w drodze uogólnienia, osiągnie pewną reputację. Każdy naród reprezentuje całe spektrum wartości. Niemniej jednak wojny wpływają na stosunki międzynarodowe. W ciągu ostatnich dziesięciu lat Serbowie zyskali taką samą reputację agresora, jak Niemcy podczas drugiej wojny światowej. Piętno, które będzie bardzo powoli zanikać.
Społeczeństwo zranione wojną nie jest łatwo pozbyć się skazy wojny. Zbadałem wszystkie strony zaangażowane w konflikty na obszarze znanym wcześniej jako Jugosławia, począwszy od Chorwacji w 1992 r., aż po Kosowo i Serbię współcześnie. Moimi poddanymi byli ranni zarówno w okresie wojny, jak i w czasie po niej. Najwięcej i najczęściej byłem tam w latach 1998 i 1999.
Mój pogląd jest prosty. Przedstawiłem ciężko rannych po wszystkich stronach konfliktów, jednym z nieuniknionych skutków wojny, w której wszyscy są przegrani; w tych wojnach Serbowie, Chorwaci, bośniaccy muzułmanie i kosowscy Albańczycy.
Celem tych obrazów jest przebicie się przez cienką skorupę, jaką skrywają słowa. Zamiast szukać powodów, próbuję ukazać konsekwencje wojny. Moje zdjęcia jedynie w niewielkim stopniu ukazują przerażającą historię kryjącą się za polityką przemocy na Bałkanach, której suma jest niemożliwa do zdefiniowania. Choć podejmuje się próby przełożenia zniszczeń, jakie wyrządziły społeczeństwo, na język ekonomii, cierpienia jednostki nie da się zmierzyć. Rany te zostały zadane celowo. Nie powstały przez przypadek, zostały zaplanowane.
Przyzwyczailiśmy się do upamiętniania historii i jej nagrobków, zapominając jednocześnie o cichych chwilach wokół kamieni śmierć. Historia tradycyjnie była historią rewolucji społecznej i przemocy. Wojna i pokój, jedno rodzi drugie, jedno następuje po drugim, każde z kolei stwarza miejsce na zmianę, zmianę, która może prowadzić w obu kierunkach.
Koniec tysiąclecia nie oznacza nieuniknionego końca czegokolwiek. Pokój nie jest stanem trwałym, mimo że ludzie mówią o nim jako o celu. Niezmienna jest tylko ta historia, która już została stworzona. Jeśli dobro jest bierne i bezsilne, zło jest zwycięzcą.
Wiemy o tym coraz bardziej. Na Ukrainie. Na Bliskim Wschodzie.
Teraz jest teraz. To jedyny moment, na który możemy mieć wpływ. Jaki wpływ? Bardzo często rozczarowujący.


Jukka Male (ur. 1954 w Helsinkach) – jest byłym fotografem, ciągle filmowcem, trochę muzykiem i też pisarzem. Spędził czas w różnych częściach Europy, dokumentując życie i lokalną ludność w różnych sytuacjach. Między innymi w Polsce, Finlandii, Grenlandii, Hiszpanii, Ukrainie, USA, ZSRR, Niemczech i w byłej Jugosławii w czasie wojny.

Comments


bottom of page