Idea Vilariño – pięć wierszy
- Mirek Drabczyk
- 11 minut temu
- 2 minut(y) czytania
Gość
Nie jesteś mój nie jesteś
w moim życiu
przy mnie
nie jesz przy moim stole
ani się nie śmiejesz ani nie śpiewasz
ani nie żyjesz dla mnie
jesteśmy sobie obcy
ty
i ja sama
i mój dom
jesteś obcym gościem
który nie szuka nie pragnie
niczego poza łóżkiem
czasami.
Cóż mogę uczynić
odstąpić ci je.
Ale ja mieszkam sama.
Wieczór
Ciała rozciągnięte, ciała
nieskończone, konkretne, zapominające o chłodzie,
który będzie je zalewał, stopniowo wypełniał.
Ciała złociste, ramiona, węzeł ciepła
zapominający o drżącym teraz cieniu,
wstrzymanym, wyczekującym, gotowym, by się wynurzyć
osłaniającym ślepą skórę.
Zapomniane także białe kości,
zapewniające, że każde życie to nie sen,
wierniejsze formie niż skóra,
niż krew, ulotne, chwilowe.
Ciała rozciągnięte, ciała
poddane, szczęśliwe, konkretne,
nieskończone…
Wyłaniają się dzieci radosne, wilgotne i wonne,
młodzi zwycięscy, wyprostowani, jak ich instynkt,
kobiety w najwyższym punkcie słodyczy,
kładą się, podnoszą, mówią,
mówią ich usta, te kiedyś rozproszone,
podnoszą się, patrzą na siebie spojrzeniami wiecznych.
Morze to tylko studnia
Morze to tylko studnia ciemnej wody,
gwiazdy to tylko błyszczące błoto,
miłość, sen, gruczoły, szaleństwo,
noc nie jest błękitna, lecz żółta.
Gwiazdy to tylko błyszczące błoto,
morze to tylko studnia gorzkiej wody,
noc nie jest błękitna, lecz żółta,
noc nie jest głęboka, lecz zimna i długa.
Morze to tylko studnia gorzkiej wody,
pomimo wierszy pisanych przez ludzi,
morze to tylko studnia ciemnej wody.
Noc nie jest głęboka, jest zimna i długa;
pomimo wierszy pisanych przez ludzi,
miłość, sen, gruczoły, szaleństwo.
Południe
Przezroczyste powietrze, przejrzyste
sierp poranka,
ciepłe białe góry, gesty fal,
całe to morze, całe to morze, które wypełnia
swoje głębokie zadanie,
morze pogrążone w myślach,
morze, w tej porze miodu, w której instynkt
brzęczy jak senna pszczoła…
Słońce, miłość, rozchylone lilie, morskie,
Gałęzie jasne wrażliwe i czułe niczym ciała,
rozległe blade piaski.
Przezroczyste powietrze, przejrzyste
głosy, cisza.
Na brzegach miłości, morza, poranka,
na gorącym piasku, drżącym od bieli,
każdy jest owocem dojrzewającym ku śmierci.
Gdybym umarła tej nocy
Gdybym umarła tej nocy
gdybym mogła umrzeć
gdyby mi się umarło
gdyby to dzikie zbliżenie
niekończący się
pojedynek bez litości
uścisk bez miłosierdzia
pocałunek bez wytchnienia
osiągnęło swój szczyt i nastąpiło rozluźnienie
gdybym właśnie teraz
gdybym teraz
przymykając oczy umarła
poczuła że to już
że już ustał trud
i światło nie było już snopem mieczy
i powietrze nie było już snopem mieczy
i ból innych i miłość i życie
i wszystko nie było już snopem mieczy
i skończyło się ze mną
dla mnie
na zawsze
i żeby już nie bolało
i żeby już nie bolało
z hiszpańskiego przełożył Adrian Krysiak

