top of page

Radosław Wiśniewski – Bany Ukraińskie (3)


Rysunki z Tymoteuszem

- Tato, a co tu jest napisane?
- Sława Ukrainie, synku.
- A na dole?
- Sława bohaterom
- A to co wybucha?
- Gwiazda śmierci imperium zła czy jakoś tak... nie pamiętam, jak to dokładnie się nazywało
- A ja wiem! To jest wielki, zgniły, latający krakers!


6 marca. Za chwilę dalszy ciąg programu

Nie wiadomo co dzieje się wewnątrz obszarów o niepewnie zaznaczonych liniach. 

Wiadomo, że kleszcze wokół Kijowa się nie domknęły. 
Wiadomo, że do Odessy droga długa, a Mikołajów odparł ataki.
Wokół Kijowa, po obu stronach trwają walki, złożona układanka, korytarze, linie, drogi. 
Charków, Sumy, Tokmak, Czernihów - bronią się nadal. Mariupol oblężony ze wszystkich stron.

To przesilenie, o którym pisałem jakiś czas temu, nie dało przełomu. Ale zdaje się, że dało wytrącenie inicjatywy z rąk bandytów. 

Uderzenia rakietowe na Winnicę, kolejne ostrzały Mariupola, gdzie drugi dzień z rzędu nie udaje się ustalić korytarza humanitarnego. To znaczy daje się, ale potem putlerowcy go ostrzeliwują. 

Dzisiaj pojawiły się filmy z ewakuacji Irpienia. Idą ludzie z walizkami po chwili strzał i już nie ma ludzi z walizkami.

Putlerowcy mają to przećwiczone z Syrii, Czeczenii. Tam też tak robili, otwierali niby korytarz dla ludności, a potem strzelali z czego się dało. Tak było 1994, 1999, 2008, 2014, 2017. I tak jest teraz. To nie przypadek, to ustalona praktyka.

Legion cudzoziemski, który ma walczyć po stronie Ukrainy podobno ma około 20 tysięcy zgłoszeń. W większości ostrzelani weterani – brytyjscy marines, amerykańscy, francuscy. Samych Chorwatów ponoć dwustu.  Ale nie, od razu nie pójdą na front. Wielojęzyczną masę trzeba ułożyć w jakieś struktury uzbroić, umundurować, zgrać ze sobą. 

Czas, czas, czas.

Znowu pogłoski, teraz już jako decyzje, że będzie się jednak przekazywać Ukrainie samoloty z zasobów kilku państw UE i NATO, które mają podobne typy. Chodzi zapewne o MIG-29 i Su-25. Te pierwsze to myśliwce, dużo bardziej potrzebne. Te drugie to samoloty pola walki, żeby działać i tak muszą mieć przykrycie z powietrza.

Szachownice na tryzuby można przemalować w jeden dzień. Ale chociażby te nasze 23 sprawne MIGi-29 były modernizowane pod służbę w NATO, w WZL w Bydgoszczy wymieniano im m.in. moduły łączności, rozpoznania "swój-obcy" i jeszcze parę innych detali - np. nie do końca fajnie zmieniono systemy awaryjne. Oryginalne części, które teraz trzeba by włożyć do tych samolotów i na nowo zintegrować z resztą systemów zdaje się, że walają się gdzieś w warsztatach w Bydgoszczy w niewiadomym stanie technicznym.

Czas, czas, czas.

O poranku informacja, że ukraiński snajper z półtora kilometra zastrzelił rosyjskiego generała Andrieja Suchowieckiego, zastępcę dowódcy 41 Armii. To daleki strzał. Kto tak wyszkolił snajpera, nikt nie wie. Pewne, że generał Suchowiecki nie żyje. Na razie najwyższy rangą oficer sił zbrojnych Rosji.

Taki strzał to nie jest dzieło przypadku. Poddaję to wszystkim pod rozwagę, którzy pomstują, że trzeba by wysłać do Ukrainy naszych „zielonych ludzików”. Nie chcę odbierać ewentualnej zasługi snajperowi, ale skąd wiecie, że to nie był któryś z naszych z Formozy albo Gromu?

Pojawiła się też informacja o wzajemnym ostrzelaniu dwóch kolumn rosyjskich – straty 13 zniszczonych wozów, dziewięć czołgów i cztery transportery. Ministerstwo Ukrainy podziękowało armii rosyjskiej za oszczędzenie trzynastu pocisków Javelin. Friendly fire to żadna nowość na wojnie. A przy bałaganie, który jest nie do ukrycia po stronie rosyjskiej – dziwne, że doszło do tego dopiero teraz.

Trwają domysły, co też z tym konwojem, albo może raczej zatorem na północ od Kijowa, który raz ma 70 a raz 63 kilometry. Podobno stoi w dwóch liniach, jeden pas jest przejezdny, wiele wozów bez paliwa, sporo uszkodzonych, trochę porzuconych, ludzie zmarznięci, głodni, bo nie masz paliwa, to nie włączysz ogrzewania w pojeździe. A do tego podobno czasem pojawia się ukraiński dron Bayraktar i robi bęc.

Major Fiszer napisał, że prawie na pewno kłopot jest z paliwem i myśleniem, do tego stopnia, że wysłali na czoło kolumny cysterny z paliwem, i wszyscy co mogli się z nich zatankowali, ale nikt nie pomyślał, że cysterny też jeżdżą na paliwo. Więc z kolei cysterny zablokowały ten konwój. Podobno, żeby odblokować ten korek, Rosjanie budują wzdłuż drogi mobilny rurociąg.

Bayraktar? Zdies rabota dla tibia.

Granica z Białorusią cicha. Podobno do dymisji podał się szef sztabu sił zbrojnych Białorusi. Podobno tamto wojsko nie chce iść się bić na Ukrainę. I może ten bierny opór wart jest docenienia. Jeżeli by poszli południkowo z Brześcia - w kilka dni odcięli by wszelką komunikacje Ukrainy z Polską. A że Orban zapowiedział, że nie przepuści transportów broni do Ukrainy – to faktycznie byłoby to zatrzaśnięcie się drzwi za Ukrainą. Wówczas amunicja prędzej czy później zaczęłaby się wyczerpywać. 

Za to chłopcy z Białorusi na ochotnika poszli walczyć po stronie ukraińskiej. Nie jest ich wielu. Jakaś garstka. Ale warto docenić ich odwagę. Oni raczej nie mają szans liczyć na przyzwoite traktowanie w ewentualnej niewoli.

Wciąż bywa zabawnie. Wiele portali pokazało konwoje na lorach kolejowych jadących w stronę Ukrainy z pojazdami oznaczonymi literami „Z”. Czego tam nie było? Głównie nie było jakichkolwiek wozów o wartości wojskowej. Masa rekwirowanych cywilnych maszyn, w tym wypatrzyłem Ziła takiego co to w dzieciństwie jeszcze widywałem. A mam 47 lat, a te ZIŁ-y które widywałem musiały być starsze. Także nie mówię, że machina putlerowców już się zacięła, ale na pewno ma zadyszkę.

I jeszcze cudownej urody fejk, że w Kijowie mieszkanka strąciła rosyjskiego drona celnie rzucając w niego słoikiem ogórków.

Nie wierzę w to, ale ładne.

Ciała najeźdźców nie będą wracały w czarnych workach, wypłynął rozkaz, że ciała mają być chowane zbiorowych mogiłach lub likwidowane w mobilnych krematoriach. Podobno zabitych i wziętych do niewoli zostało już 11 tysięcy Rosjan. To dane ukraińskie. Myślę, że przesadzone, chociaż podobno częściowo to dane z nasłuchu.

Rosja przyznaje się do 500 zabitych. Historyczne doświadczenie uczy, że dane rosyjskie należy przemnożyć razy 10 i to daje zbliżoną do rzeczywistej liczbę trupów. To by wychodziło około 5 tysięcy.

Czy to dużo? Wehrmacht stracił w Polsce w 1939 roku około 16 tysięcy zabitych i zaginionych. W pięć tygodni. Tutaj jest 1/3 tej liczby (szacowanej) w półtora tygodnia. 

A wiele wskazuje na to, że o ile pierwsza faza jest za nami, to strony przegrupowują się i będą chciały wymienić ciosy jeszcze raz.

Rosjanie znowu protestują w wielkich miastach.

Z jednej strony chylę czoła, przed tymi odważnymi, którzy mają siłę wyjść na przeciwko maszynie, która zaraz ich wpierdoli do więzienia.

Z drugiej strony ktoś zapytał, czy czasem więcej Rosjan nie rzuciło się do zakupów w zamykanych salonach IKEI, niż poszło protestować.

Nie wiem. 

Wita spokojna, Olaf żyw, Jaryna nic nie wrzucała od dwóch dni.
Borys uśmiechnięty na zdjęciu trzyma RPG głowicą w dół i podpis
„Życz nam powodzenia na polowaniu.”



8 marca. Nasze  Państwo Tajemne

"to, że w Polsce nie ma obozów dla uchodźców, to jest właśnie zasługa polskiego rządu"
(Wicepremier PiS Henryk Kowalczyk)

Gdzie jesteś nasze państwo, nasz rządzie który tak się chwalisz nieprzespanymi nocami swoich obywateli, ich prywatnymi domami, samochodami?

Nie widziałem ciebie państwo na dworcu wczoraj gdzie wpadłem na moment znowu dać coś, co było moje a chwilowo komuś jest potrzebne bardziej.

Ludzie śpią tam na ziemi, czekają na miejscówki, bilet po kilka dni, dlatego ludzie z dworca poprosili mieszkańców Wrocławia, żeby oddali co kto może. Żeby ludzie nie spali na ziemi.

Obok dworca stały wieczorem ogrodzone taśmami trzy namioty państwowej straży pożarnej, z nagrzewnicami, z łóżkami polowymi ułożonymi w stosiki. 

A obok stos śpiworów, materacy, kołder, karimat znoszony przez takich jak ja. Bo przecież z parkingu nieprzerwany strumień ludzi. Byłem tylko cząstką tego strumienia.

Spora część moich znajomych przyjęła ludzi do swoich domów, do wynajmowanych mieszkań, domków letniskowych, domków na działkach. 

Mnóstwo znajomych jeździ na granicę własnymi samochodami, paląc własną benzynę, pożyczając fotelik dla dziecka czy coś. 

Jeden znajomy przepalił całą wypłatę i ogłosił zbiórkę, bo już nie ma żeby jeździć więcej. Bo już nie ma za co.

Nie widzę pewnie precentyl tego co robią ludzie, kiedy państwo i rząd tak się nimi chwali. 
Ciągle mam na eterze rozmowy, lepienie spraw, klejenie faktów. Nawet nie pytam za wiele.

Tego mnie nauczyła jesień i zima na zapleczu innej granicy, gdzie ciągle budujesz mur rządzie mojego państwa, żeby głodzić i zabijać innych uchodźców. 

Obwąchiwać, wyczuwać, wiedzieć komu ufać a komu nie. 
Plemię Zielonych Latarni już to umie, miłe państwo.
Plemię zielonej latarni to zalążek państwa w państwie. Tajemnego państwa.
Wcale nie zniknęliśmy. Dalej jesteśmy rozsiani w tej ciżbie teraz. 
W tłumie ludzi, którzy odkryli, 
że są zdolni do dobra, 
że nie wszystko jest im potrzebne, 
a nawet, że bardzo wiele rzeczy staje się zbędne,
kiedy są potrzebne komuś, kto stracił wszystko,
że mus człowieka ratować, a potem jakoś będzie, 
bo zawsze jakoś było.

Czy państwo nam odda chociażby z podatków za te benzynę co obywatele prywatnie spalili, żeby ratować tych, których trzeba ratować?

Czy może będzie się dalej państwo ustami polityków obnosić jakie to jest świetne i zorganizowane w chuj?

Czy polska szkoła jest gotowa na adaptację dziesiątków tysięcy nowych uczniów nie znających języka? 

Czy może minister Czarnek już zlecił tłumaczenie dzieł JP2 na ukraiński?

Czy państwo już przemyślało jak ma obsłużyć miliony ludzi w niedoinwestowanych, często walących się jako budynki ośrodkach pomocy społecznej?

Kto przyjmie milion, może dwa miliony dodatkowych papierów o wydanie polskiego numeru pesel, które trzeba składać to dokumenty osobiście?

Czy państwo będzie wiecznie bredzić - samorządy, samorządy a samo będzie zgarniać ciągle pod siebie, że wincyj, mnie wincyj się po prostu należało?

A co z naszą służbą zdrowia?

A co ze szczepieniami? Większość uciekinierów jest nieszczepiona.

Czy ktoś o tym myśli?

Czy tylko zbierasz od nas podatki i nie umiesz zrezygnować z siebie, żeby chociaż odblokować jakieś środki z Unii, której tak nie lubisz?

Tak bardzo, że niedawno jeszcze Jarek z Mateuszkiem robili sobie pamiątkowe zdjęcia z najlepszymi kumplami putlera, którego ofiarami teraz musimy się zajmować.
Bo musi być większość w cyrku-sejmie? 
Bo Zero musi mieć wpływ na obsadę sądów?
Podobno kasę to już będziesz dawać tylko tym obywatelom co przyjęli uciekinierów przez punkt recepcyjny.
Tak. A tych punktów jest trzydzieści.
A ludzi ponad milion, bo jak się ratuje człowieka, to kto kurwa patrzy czy przeszedł przez punkt recepcyjny?

Także uważaj na siebie państwo, bo jak wkurwisz w końcu obywateli, to ci damy w dziób i założymy własne państwo, które na razie jest tajemne.
I tam będzie wolność, równość, niepodległość.
A ty pójdziesz ze swoimi politykami 
tam gdzie russkij korabl,
tak że -
uważaj państwo.
uważaj.


10 marca. Nie przeszkadzajcie im w pracy

Miałem już dzisiaj nie pisać, obudziłem się w środku nocy, a wcześniej zasnąłem na siedząco, co zdarza mi się coraz częściej. Domownicy wówczas mnie zostawiają, tak jak jestem, bo budzenie mnie nie należy do przyjemności. Zaległ to zaległ, na ruskij korabl to drążyć.

A skoro wstałem i mózg nie nadaje się do konstruktywnej działalności jak kolejna weryfikacja zrzutki na batalion medyczny, szykowanie niemal gotowych uzupełnień zgłoszeń do nagród literackich czy wniosków na działalność na nowy rok, to notuję.

Chyba każdy ma teraz kogoś TAM i sprawdza przez internet czy ten ktoś żyje. Moi żyją. Jedna osoba nie zamieściła aktualizacji od 6 dni i nie odpowiada na zaczepki. Cholera wie co z człowiekiem, ale trzeba być dobrej myśli.

Na pewno widać wszędzie, że jakoś mieli się putlerowcy przegrupować, a wychodzi z tego zastój i dreptanie małymi kroczkami.

Już wszystkie mapy teraz uwzględniają, że wobec niskiego nasycenia wojskiem można mówić o panowaniu putlerowców nad poszczególnymi szlakami, drogami, węzłami komunikacyjnymi czy pozycjami ryglowymi ale nie nad terenem.

Pocieszenie, chociaż niewielkie.

Widać fiksację sztabu putlerowców na Kijowie. To w jakimś stopniu ułatwia planowanie i koncentrowanie wysiłku stronie broniącej.

Charków, Czernihów, Sumy, Mariupol, Mikołajów, Priłuki - nadal się bronią. Chociaż wydawało się to niemożliwe już tydzień temu. A jednak.

Udział rosyjskiego lotnictwa w tej wojnie to jak na razie blamaż. Operują w niewielkiej ilości, w zespołach maksymalnie dwóch do czterech samolotów, ponoszą straty i boją się. Pojmani do niewoli piloci maszyn to często ludzie o wysokich oficerskich stopniach, tak jakby nie było kim latać.

Mijają dwa tygodnie tej wojny, która tak bardzo niepodobna jest do żadnej o której czytałem, może poza Wojną Fińską w 1939 roku. 
No cóż, w ogóle to wygląda trochę tak, że w ostatnich dekadach żadna znana europejska armia nie trafiła na tak równego, zdeterminowanego, wyszkolonego i dobre dowodzonego przeciwnika jak Ukraina. 

Ale kto na Ukrainę stawiał dwa tygodnie temu?

Ogólnie jednak widać, że trafiła rosyjska kosa na kamień. 

I to na każdym poziomie. Podobno - rosyjska strona tego nie potwierdza - putlerowcy musieli wycofać 25 Brygadę Zmechanizowaną spod Charkowa na uzupełnienia bo utraciła zdolność bojową. 

Rosja jeszcze nieruszonych zespołów brygadowych ma łącznie, jak ktoś wyliczył, siedem na całym ogromnym terytorium, w tym trzy przy granicy z Chinami i jedną na Sachalinie. Tych raczej nie ruszy.

I jeden pod Moskwą. Tego też nie ruszy bo putler najbardziej na świecie boi się swojego narodu. 

Oznacza to, że Rosja pomału będzie miała zadyszkę przechodzącą w obustronne zapalenie płuc. 
Oczywiście Rosja jest większym i ludniejszym krajem od Ukrainy, ale przez to trudniej jej mobilizować szybko wielkie zasoby. W krótkim horyzoncie czasowym - Ukraińcy będą w stanie szybciej uzupełnić własne straty o których wiemy niewiele, ale na pewno są. Rosja ma większą bezwładność, dosłownie i w przenośni, na teatrze wojennym i jego zapleczu. Po za tym nie bardzo wierzę w morale powoływanych pod broń poborowych. 

Pozytywny prognostyk jest taki, że białoruskie wojsko walczy już na Ukrainie. Tyle że po stronie Ukrainy. W Kijowie pojawił się ochotniczy batalion im. Konstantego Kalinowskiego. Szczególnie bliska to mojemu sercu prowieniencja, bowiem Kalinowski był komisarzem Rządu Narodowego na ziemie Wielkiego Księstwa Litewskiego w Powstaniu Styczniowym 1863 roku i jest w jakimś sensie ostatnim wspólnym bohaterem narodowym Polaków (bo jednak powstaniec), Białorusinów (bo ochraniał język białoruski, potrafił w nim pisać) i Litwy bo opowiadał się za wolnością Litwy i sfederalizowaniem z ewentualną nową Rzeczypospolitą. 

Piękna byłaby taka Rzplita oparta na realnej równości. Z Ukrainą, żeby miał kto nas uczyć jak zwyciężać mamy.

Obecni Kalinowcy nie wyglądają na filmie na batalion, raczej na pluton, ale najważniejsze, że na razie to jedyny wyraźny udział białoruski w tej wojnie. 

Baćka siedzi u siebie. Niby dwie brygady zgromadził przy granicy, ale Białorusini ani za baćkę ani za putlera i ich mokre imperialne sny nie spieszą się umierać.

A to kluczowe, bo oznacza że zachodnia Ukraina i styk z Polską, jedyny kierunek skąd może płynąć zaopatrzenie - pozostaje w miarę bezpieczne.

Codziennie sprawdzam czy ta granica bezpieczna.

Wśród wozów przejętych przez Ukraińców pojawiły się też wozy, które jeszcze niedawno brały udział w defiladzie z Moskwie, nie zmieniono im nawet malowania. Być może to kolejny znak wypychania ostatnich sprawnych rezerw materiałowych. Być może.
Stawiałbym raczej na bałagan po rosyjskiej stronie.

I jeszcze takie luźne, oderwane informacje.
Rosja nadal odmawia przyjęcia ciał swoich poległych.
Od początku wojny rosyjska policja zatrzymała 13 tysięcy osób w aresztach.
Historia kobiety z Kijowa, która strąciła rosyjski dron rozpoznawczy słoikiem rzuconym z okna – okazała się prawdziwa, tylko, że słoik nie był z ogórkami, "To były kiszone pomidory ze śliwkami. Moje ulubione. Litrowy słoik" 

Jeden z okrętów, które zajmowały wyspę węży i miały pójść w chuj, ”Wasilij Bykow”, korweta wykonana w technologii stealth czyli niewykrywalnej dla radarów została zdemolowana przez salwę niekierowanych rakiet typu „Grad”. Technologia stealth nie miała nic do rzeczy w tym wypadku bo ruskij korabl po prostu podpłynął na tyle blisko do brzegu, że było go widać.
Poszła salwa i poszedł w chuj.

I makabryczny humor żołnierski – ile pali ruski czołg? Trzech członków załogi.

I tradycyjnie, trzeci raz putlerowcy ogłosili zawieszenie broni i otworzyli korytarz humanitarny w Mariupolu i trzeci raz go ostrzelali. Znajomy z Czeczenii napisał kilka dni temu tak:

„Największą naiwnością w dziejach ludzkości było i jest zaufanie rosyjskiej stronie o zapewnieniach utworzenia korytarza humanitarnego. W 1999 roku, gdy rosyjskie wojska powiedziały, ze zostanie utworzony korytarz humanitarny do sąsiedniej Inguszetii, przez który czeczeńska ludność cywilna będzie mogła uciekać na czas „operacji antyterrorystycznej” ostrzelali nas rakietami i karabinami, drogę z tysiącami ludzi, zwykłych ludzi. A później latali nisko helikopterami i dobijali tych co przeżyli. Ludzie leżeli w śniegu i udawali martwych a żeby jakoś „umilić” sobie czas to zgadywali z którego kalibru broni i jakimi pociskami w nich strzelają. Nasz samochód ledwo uciekł od ostrzału bo kierowca z moją rodziną w samochodzie skręcił w las i helikopter, po kilku próbach, nie mogąc mieć czystego strzału odpuścił pościg.  Samochód mojej cioci został wywrócony do góry nogami od wybuchu i ciocia i kuzyni leżeli w śniegu, w środku zimy aż do nocy, udając martwych.  Dzisiaj robią dokładnie to samo w Ukrainie, NIC A NIC się nie zmienili. Rosyjskie wojsko to jedne z najgorszych skurwysyństw na świecie.”

To był rok 1999.
Mamy rok 2022.

Kiedy piszę te słowa z notatek napisanych w ostatnich dniach świat obiegły zdjęcia zniszczonego ostrzałem artyleryjskim szpitala położniczego w Mariupolu.

W czwartek, czyli dzisiaj kolejne dyplomatyczne kadryle Unii Europejskiej uzależnianej od rosyjskich surowców jak narkoman od ciężkich cracków od dekad.

Ale jakby co to Polaczki zawsze histeryzowali.

No tak, Iskandery na Amsterdam raczej za szybko nie spadną.
To wiele zmienia w postrzeganiu europejskich wartości.

Tymczasem, gdy tysiące dzielnych Rosjan siedzi w przedsionkach pierdli,
zwykli rosjanie wiedzą, zauważają, że Ikea się zamyka, że Makdonalds się zawiesza. 
Acha, ale o wojnie nie wiedzą?

Podobno poparcie dla putlera w Rosji podobno już 71% i dalej spada w górę.

I dlatego Ukraińcy będą zabijać zwykłych Rosjan na wojnie tak długo aż do kogoś na Kremlu nie dotrze, że ta wojna to szaleństwo.

A Ukraińcy jakoś potrafią to robić i wiele wskazuje na to, że są w tym sprawniejsi niż ktokolwiek w ostatnich latach. Nawet na tych filmach, postach na fejsie, nie mówią o walce, ale o robocie.

Patrzcie to nasza robota. 
Nie przeszkadzajcie nam w pracy.

Jakby orali glebę, 
wykopywali ziemniaki, 
przekopywali hektary ugoru.



10 marca. Klątwa

Ponieważ wierzę, że słowa wypowiadane intencjonalnie mają moc, niezależnie od tego czy się wierzy w cokolwiek powyżej czy nie,

chciałem to napisać,

potrzykroć przeklinam ciebie Włodzimierzu Władymirowiczu Putinie, 
natchnienie zdrajców, kłamców i krzywoprzysięzców
patronie zbrodniarzy, gwałcicieli i hien cmentarnych
protektorze zła, pogromco dzieci i kobiet
morderco bezbronnych, utrapienie mężnych,
odrazo szlachetnych, opiekunie obłudników

przeklinam ciebie i wszystkich, 
którzy mową, uczynkiem i zaniechaniem 
podtrzymują ciebie u władzy,

którzy wykonują twoje polecenia i rozkazy
którzy powtarzają twoje kłamstwa,

przeklinam ciebie i ich,
przeklinam ciebie i ich,
przeklinam ciebie i ich,

Obyś nigdy w nocy, chociażby i przy księżycu nie zaznał spokoju;

Obyś nie dożył realizacji żadnego z twoich krwawych marzeń,

ale obyś żył na tyle długo by usłyszeć jak tłum skanduje twoje imię w towarzystwie najgorszych obelg,

i obyś żył na tyle długo by usłyszeć śmiech i drwinę jaką obdarzą ciebie ci, którzy wczoraj przed tobą drżeli,

obyś nie umarł za szybko aby doznać poczucia własnej śmieszności, poniżenia i wstydu

obyś zdążył poznać gorycz samotności ludzkiej istoty, której nikt, nigdy nie pokocha, nie okaże czułości ani miłosierdzia

oby w godzinie śmierci zajrzały ci w oczy wszystkie ofiary twoich czynów, twoich słów, twojego milczenia

oby twoja ostatnia godzina, a czeka ona każdego czy wierzy czy nie,
była długa i bolesna

oby się tobie rozciągała w nieskończoność,
żebyś miał czas spotkać się z każdą niewinną łzą wylaną za twoja przyczyną, 
każdą kropla krwi niewinnie przelaną
każdym łkaniem, szlochem skowytem
dziecka, matki, siostry, żony, ojca, brata
którzy w twoje imię stracili 
dziecko, matkę, brata, żonę, ojca, siostrę

oby te głosy rozsadzały ci głowę
i obyś nie umiał zatkać sobie przed nimi uszu.

I obyś był sam w tej godzinie,
ażeby nikt nie śmiał trzymać cię za rękę
obyś był tylko ty 
i oczy zabitych oraz posłanych na śmierć
patrzące w twoje oczy przez chwilę
która będzie trwała jak wieczność.

A kiedy umrzesz, 
niech zapomniane zostanie twoje prawdziwe imię, nazwisko, 
niech zostanie tylko 

putler, 

jak zła postać z bajki, którą babcie 
będą straszyć swoje szczęśliwe wnuki
dzieci wolnych narodów,
narodów pojednanych i zjednoczonych
narodów zdolnych do śmiechu, 
tego o którym napisałby Stachura,
że jest przestronny,
ludzi wolnych od strachu,
wolnością jaką daje miłość, nadzieja, bliskość,
a czego ty bodajbyś nigdy już nie zaznał nigdzie,

bądź przeklęty, przeklęty, przeklęty
ty i wszyscy, którzy za tobą idą
którzy przed tobą idą
którzy kroczą obok ciebie
zawsze, wszędzie,

przeklęty
przeklęty
przeklęty

amen.












Radosław Wiśniewski  (ur. 1974) – animator, promotor literatury, piszący wiersze, prozę, wyżywający się publicystycznie pracownik hurtowni urządzeń niskoprądowych.
bottom of page