Ola Kołodziejek – trzy wiersze
- Mirek Drabczyk
- 29 cze 2024
- 2 minut(y) czytania
zdrapka
na koniuszkach żywe mrowiska
podcast z pulsującą konstelacją
to budzi mnie to usypia
uliczny rój w Hanoi
- gdzie jestem w tej podróży
nie wiem. kula ziemska chce być ciszą
a tylko wibruje jak gigantyczny gest
rzucamy na stół przerośnięte języki
a naszych towarzyszy zadowala
kieszonkowe terytorium
noszą je w spodniach
pod stołem
jak zdrapkę
nasz system totalitarny polega na tym że jesteśmy
całe
ale w końcu i tak przychodzi weekend
pełen ogromnych lekcji
bierzemy z nich lektury w rozsypce
mieszkania do remontu na który nas nie stać
więc go poćwiartujemy
wspólnie przez sen
jak weselny tort
ponad wszystkim poniesiemy w skórach
tak ciasnych jakby nie były o nas
poniesiemy w skórach
za małych
o jeden pokój
granice, kwiecień
ścieżki jak robota nożownika.
świeży asfalt bez ostrzeżenia wchodzi w kocie łby
gwałtownie obraca porę roku
w skalę makro
gdzieś tutaj skończył się świat
więc zostawiam ślady jak kapsle
tej banalnej bajki dzisiaj potrzebuję
i przepisywaczki
- kiedy mi palce odejmą od ust
tymczasem roweruję przez mroczny poranek
ciacham zimnu jego piękną twarz
bo dziś widziałam w lustrze
czarny lśniący winyl
nisko w trawach rój nożowniczek
- szklanek do połowy pustych.
druga połowa szczelnie wypełnia
moją starą katanę
spraną i miękką skrojoną z dżinsu
i ostatniego słowa
zmiana światła
robisz wiersz, co cię czyni
Azją, Tajlandią, meteorytem przydźwiganym
w geograficzne centrum miasta państwa i dalej
dalej
pierścionku tsunami
ty się nie centralizujesz
nie zbliżasz nie oddalasz
- to aż moje oczy
zasnute jak psy po nawłoci
tracą majątek na światła
podrzucają tęczowych świętych
na brudne szyby blokowisk
jeśli ci wpadnie pył aż do zatarcia
będę czekać w szczękach
najściślejszych dopełniaczówek.
jeśli wleci osa co powiem
innego?
najbardziej luksusowe działki budowlane
leżą nisko we włosach przy wypustkach szyjnych
gdzie zdrapywany na okrągło strupek
jak mój wiersz a twój księżyc
ciągle się odnawia
