top of page

Michał Piechutowski – pięć wierszy



Adolf Hitler w Argentynie (Lata sześćdziesiąte)

Skromny dom nieopodal wybrzeża W nim stary człowiek Obecnie Alois Buchenwald Nazwisko z sentymentu Do lat świetności
Ewa rozwiodła się z nim Niedługo po wojnie Wyemigrowała do Brazylii Pokochała bossa novę Została kelnerką
A on patrzy smutno przez okno Albo na brzegu oceanu Krzyczy piskliwe do fal żywo gestykulując A jego żydowscy przodkowie Uśmiechają się pobłażliwie
Żyje z landszaftów Wyrobił się Choć nadal nie ma na nich ludzi Zapuścił brodę i siwe włosy Sąsiedzi traktują go z rezerwą
Prawo karmy

Świńskie tusze o bezmyślnych mordach Ostemplowane na całych ciałach Jakby przeszły kontrolę weterynaryjną Ulubione motywy pajęczyna czaszka Skorpion imiona miotu barwy klubu Polska Walcząca i Mały Powstaniec Żrą golonkę z grilla chleją litry piwa Drą ryje w galeriach handlowych Ich polszczyzna to chuj kurwa cwel Zajebiście spierdalaj i zasrane Związkami frazeologicznymi z powyższych Potrafią wyrazić cały wachlarz uczuć Od zachwytu po dezaprobatę Zawsze głośno zawsze agresywnie Kiedyś mój znajomy wierzący w reinkarnację Stwierdził że tacy wśród ludzi są od niedawna Ciekawe jakie mieli zasługi w chlewach Że awansowali aż do obecnej postaci


Mówi się do was!

Ruby Tuesday ma coś koło osiemdziesiątki Sweet Jane niewiele młodsza Lorelei idzie szósty krzyżyk Ty skończyłaś niedawno pięćdziesiąt Co tu dużo mówić jesteście stare A nadal mącicie w głowach bo już tak macie Wiecznie w centrum uwagi Lubicie być adorowane choć nami gardzicie Kwiaty od nas gniją w waszych kompostownikach Wiersze wyśmiewacie w swoim gronie Ale uważajcie nie jesteście wieczne Śmiertelne choć boginie A może tylko harpie syreny czy inne szkodniki Wasza koleżanka ta z serca ogrodu Prześliczna nimfa Kopnęła w kalendarz trzy lata temu Róbcie rachunek sumienia


Zmiana leków

Lekarz przepisał mi nowe tabletki Stare wyczerpały swoje możliwości Teraz jestem całkowicie zdrowy Nie słyszę już głosów w głowie I nastąpiła kompletna dezorientacja Dobrze doradzały Właściwie to kierowały całym moim życiem Pomagały wybrać krawat Podpowiadały tematy rozmów Z ładnymi kobietami w kolejce do kasy Najczęściej podrzucały mi Jakiś pieprzny dowcip Komplemencik nieco może na wyrost Celny i żartobliwy komentarz Wszyscy mówili że mam gadane A teraz muszę udawać Milczącego intelektualistę Wsiadam do niewłaściwego autobusu Trzymając w ręku poważną książkę Której zupełnie nie rozumiem


Dziewczyny z warkoczami pamięci Zbigniewa Wodeckiego

Nie chodźcie nigdy pod znajome drzwi Na pewno nigdy nie staną w nich Te dziewczyny z warkoczami
One ich nigdy nie otworzą I nie mają już warkoczy Zmieniły adres zameldowania A mieszkanie po śmierci rodziców Wynajmują studentom z Nigerii






Michał Piechutowski
(ur. 1973) – młody, zdolny, atrakcyjny. Brak talentu nadrabia pracowitością. Prowadzi bloga, którego nikt nie czyta. Z wykształcenia politolog. Z zamiłowania magazynier/archiwista w szpitalu.

bottom of page