Miłka O. Malzahn – Dziennik Zmian (25)
- 26 lut
- 1 minut(y) czytania
Zaktualizowano: 2 mar
To było napisane na parapecie, bo w pokoju nie mieściło się biurko. Istnieją takie miejsca, które nas ograniczają, i takie chwile, w których jedyną ucieczką jest słowo. Słońce zza bloku to zapis nastroju z czasów, gdy jedynym widokiem była „wielookienność” bloku z naprzeciwka, a jedynym luksusem – śledzenie słońca, które zbyt szybko znikało w betonowej studni. To nie jest piosenka, to nie jest typowy podcast. To audio-impresja, w której rytm miasta spotyka się z melancholią wynajmowanych pokoi. Razem z Marcinem Sasem stworzyliśmy przestrzeń, w której beton oddycha, a słońce staje się metaforą wszystkiego, za czym tęsknimy, mieszkając „pomiędzy”.

