top of page

Grzegorz Tomicki – trzy utwory prozą 



Kompozycja otwarta

Szkoda że nie jest to powieść w wydaniu dźwiękowym poprawionym powiedzmy czterdzieści sześć razy mniej więcej raz albo dwa razy na rok z wielopodmiotową korektą i profesjonalnie przeprowadzoną redakcją najlepiej jeszcze sprzed publikacji nie musiałbym nawet czytać wertować wnikać w szczegóły obyczajowe śledzić tropów historii przez duże i małe h rozwiązywać kryminalnych zagadek istnienia lub nieistnienia zaglądać postaciom do duszy łapać za nogi aluzji przedzierać się przez następujące po sobie rozdziały zachowując ustalony porządek oraz kolejność zderzeń z rzeczywistością zawsze to samo gniew zaprzeczenie pertraktacje depresja i akceptacja same sprawdzone zgrane motywy konwencje aż do znudzenia uproszenia nic tylko kompozycja ramowa szkatułkowa zamknięta w schematach fabuły wzorów popkultury szkoda że nie jest to film w kategoriach mniej więcej pretensjonalnych choć bliższych życiu powiedzmy seks przemoc nagość wulgarny język alkohol lub narkotyki czy z innej beczki oszczędny w środkach wzruszający obsceniczny magiczny cudownie niezrozumiały szkoda że nie jest to jedna z korporacyjnych piosenek Disneya a może i lepiej szedłbym sobie skacząc po górach omamów iluzji strzelałbym z biodra fantazji nucąc pod nosem A Whole New World albo Circle of Life każdy objaw jest dobry aby się wyrwać z czeluści retrospektywnej pamięci mozołów żałoby kontemplacji pożegnań rozstań i zgonów mówiąc krótko i bez fikcyjnych ogródek oczekiwania rzadko przystają do spełnień a spełnienia częściej są nieoczekiwane niż pożądane choć pożądanie jak wiemy umiera ostatnie wszystko jest kwestią życia i śmierci wszystko jest kwestią imaginacji 


Klinika bólu

Nie no jeszcze nie jest tak źle z matką ziemią naszą kochaną w każdym razie z tą jedną jej najważniejszą dla nas pociechą wszystko w tym kraju da się załatwić mówię ci każdą koncesję na szczęście dymisję proroka depresję gangstera chociaż jeszcze nie eutanazję głowa do góry wszystko przed nami różne fantastyczne mówię ci z krzyża zdjęte nieszczęścia historie z życia wyjęte zwężenie naczyń zwapnienie kości ubytek tkanki to niezłe przystawki na dobry początek poranki dla niedorosłych pieszczochów losu wstrzymanie akcji ustanie czynności brak tętna zostawmy sobie natomiast na deser dla prawdziwie wytrwałych poszukiwaczy rozkoszy są przewidziane nagrody gwarantowane choć może bez czci i chwały co zrobić chała może przydarzyć się na każdym etapie bez względu na dobre chęci i w każdym miejscu na przykład w klinice bólu bez państwowych dotacji brak podstawowych środków zaradczych ale są atrakcyjne zniżki na sytuacje post fatum posłuchaj dziewczyno chłopaku jeśli pragniesz prawdziwej miłości lub przekroczenia dyktatów obywatelskiej uległości uniżoności czołobitności w zakresie nakazów i obowiązków wynikających z nagiego życia w wymiarze społecznym mówię ci nie idź do funkcjonariusza niebiańskich zastępów urzędników troskliwej opieki bossów instytutów pamięci coachów masowego rozwoju nie ma z kim o czym mówić żyjemy w granicach własnych umysłów ograniczeń cielesnych potrzeb i możliwości a czasem je przekraczamy nic komu do tego co z tym robimy jak z nimi skończymy dokąd nas doprowadzą nasze skłonności jeśli nie do nas samych pijących u źródeł początku które są źródłami końca ujściami przez które przeciskamy się przepływamy przeciekamy z wiarą czy bez na drugą stronę morza rzeczywistości jej drugi brzeg bez względu na wszelkie pośrednie okoliczności trzymajmy się własnych śmierci niech nasze ciała i zmysły nie zmienią się w organy ścigane przez użyteczność publiczną to nie jest ich dom
   

Buziaki

Świat widzę dzisiaj skąpany w świetle rozumu wszystko ostrzejsze jaśniejsze wyraźniejsze hierarchie są najważniejsze można spytać co robię pośród jego kanciastych konturów jaką wypełniam wnękę czy pustkę w przestrzeni logicznej odkąd widzę przejrzyściej soczyściej łatwiej w nim myślę sobie o przypadkowe kolizje skaleczenia omójboże otarcia każdy segment ma swoje zmyślne kanty zadziory może to kwestia wymyślnej diety albo zwykłe halucynacje na ile mam twardą skórę pytam siebie naskórek znów sobie nieźle poczynam z masłem że tak powiem dokazuję także z mięsem inna sprawa że chyba nareszcie obrastam w powietrze przez co czuję się w pewien sposób zabezpieczony przed skutkami zderzeń z konstruktami czystego umysłu psychospołecznymi zabudowaniami architekturą wnętrz i zewnętrznej natury czy to możliwe pytam siebie że stałem się mknącym po ostrzach rzeczywistości czteropłatowym poduszkowcem niesionym przez elewacje wspomnień zaburzeń mowy katastrof powodzi pytam siebie o skutki braku kontroli narodzin kolejnych bliźniaczych par pojęć dobro i zło grzech omójboże i odkupienie mężczyzna kobieta góra i dół najważniejsze są dychotomie myślę sobie cokolwiek powiem pomyślę będzie użyte wejdzie w życie świat jest o wiele za mały na te wszystkie wymysły z ich przecinkami kropkami średnikami po co nam jeszcze te zdania pomiędzy nimi w kosmicznych słupkach liczy się przede wszystkim trzeźwość
spojrzenia jasność
umysłu bystrość
skojarzeń refleks
reakcji obronnych wszystko ma swoje miejsce i prawa każdy didżej dizajer dizaster każdy trickster ogniomistrz Kaleń myślę sobie gdyby usunąć ze świata jego przedstawienia opisy zdania oznajmujące to co by z niego zostało pytam siebie chyba tylko picie na umór u źródła z wiecznie rozdziawioną japą chciałem powiedzieć z otwartymi szeroko ustami lub złożonymi w dziubek jak do pocałunku z pryszczatym lub trędowatą tak czy inaczej dbajcie o siebie trzymajcie się swoich wierzeń świat widzę dzisiaj skupiony w sobie jako ogóle faktów a mnie chodzi o rzeczy buziaki ludzie
 






Grzegorz Tomicki – elektromechanik urządzeń przemysłowych, doktor nauk humanistycznych. Opublikował tomy wierszy: Miasta aniołów (1998), Zajęcia (2001), Pocztówki legnickie (2015), Być jak John Irving (2017), Konie Apokalipsy (2021), Piekło jest wszędzie (2023), monografię naukową Po obu stronach lustra. O twórczości Eugeniusza Tkaczyszyna-Dyckiego (2015) oraz garść artykułów naukowych z zakresu literaturoznawstwa, psychologii i historii. W przygotowaniu tom wierszy Liryka drogi, który ukaże się nakładem wydawnictwa Convivo. Pracuje w Muzeum Przyrodniczym w Jeleniej Górze.

Commentaires


bottom of page