Adrian Skoczyński – trzy miniatury prozą
- 28 kwi
- 2 minut(y) czytania
Zaktualizowano: 30 kwi
Jasność rzuca Cień
Jasność postanowiła rzucić Cień.
Decyzja o rozstaniu dojrzewała w niej od dłuższego czasu, ale poczciwy Cień był odrobinę za
ciemny, żeby się czegokolwiek domyślić. Jasność, rzecz jasna, wysyłała mu pewne sygnały (głównie alfabetem Morse’a), ale Cień myślał, że to zespół Tourette’a albo skacząca powieka i nic sobie z tych sygnałów nie robił. Cóż, nie on pierwszy coś podobnego przegapił.
Wracając do samego rzucania… Jasność rzuciła Cień, a niemądry (lecz na swój sposób kochający ją Cień) do dziś chodzi za nią jak pies – albo jak kto woli, jak cień.
Złote runo
Nagroda była nieziemsko piękną, ale i bardzo przekorną kurtyzaną. Złotowłosa nimfa znała swoją wartość i zdając sobie sprawę ze swej wyjątkowości, nigdy nie wydawała się na pastwę osobników niegodnych słodyczy jej miłości. Słuchy o jej zjawiskowej piękności dochodziły do najdalszych zakątków świata, skutkiem czego jej domostwo przez trzysta sześćdziesiąt pięć dni w roku było oblegane – a czasami nawet szturmowane – przez tłumy rozochoconych zalotników.
Ale Nagroda nie przepadała za uzurpatorami – najbardziej stroniła właśnie od tych adoratorów, którzy uważali, że się im „należy”. Nie przepadała również za tymi, którzy bezczelnie zarzucali jej, że się „spóźnia” albo że o nich „zapomina” (cóż ci prowincjusze mogli wiedzieć o przywilejach bogini?). O napady mdłości przyprawiali ją także fałszywie pokorni, którzy podczas bezwstydnego pożerania jej wzrokiem, przebąkiwali coś o tym, że „nie są jej godni i doprawdy nie powinni…” A fe! Rozpaleni do czerwoności skromnisie! Czy Nagroda kiedykolwiek się komuś oddawała? Tak, ale zawsze w tajemnicy i pod osłoną nocy. Dumna Nagroda odwiedzała tylko tych, których sama sobie upatrzyła. Tych, którzy jej nie przyzywali, ale po cichu i z wysiłkiem długo się do jej odwiedzin przygotowywali.
Słowem tych, którzy naprawdę na nią zasługiwali i mimo, że znali ją tylko ze snów, gotowi byli oddać za nią życie.
Powiadają, że noc z Nagrodą jest tego warta.
Alternatywa odchodzi
Alternatywa była piękna. Piękna, ale inna. Inna swoim pięknem i piękna swoją innością. Tak, Alternatywa była wyjątkowa. Nie wiedzieć czemu, ludzie jej unikali. Wiedzieli, że jest piękna – podejrzewali także, że jest dobra – a mimo to, trzymali się od niej z daleka i tylko zza firanek odważali się sycić wzrok jej słodkim jak marzenie widokiem. Czyżby bali się jej odmienności? A może brakowało im odwagi z powodu jej nieziemskiej piękności? Nie wiadomo.
Zanim ktokolwiek zdążył się przełamać i zagaić do milczącej piękności, ta rozczarowana tchórzliwymi ludźmi już dawno się ulotniła. Czasami jej obraz nawiedza ludzi w snach. Niestety, tylko w snach.

